Cofnij do listy felietonów

Konował

Pewnego razu graliśmy koncert w średniej wielkości mieście. Impreza odbyła się w samym środku miasta, dokładnie na stadionie otoczonym osiedlami. Publiczność dopisała. Wróciliśmy do domu w świetnych humorach. Kilka dni później dotarła do mnie dziwna wiadomość. Grupa mieszkańców tegoż miasta zbulwersowana tym co zobaczyła w czasie naszego koncertu, wystosowała do burmistrza skargę. Chodziło ponoć o przekleństwa, oraz wersy: ...pierdolisz patriotyzm..., ...rodziców już dawno zasypała góra śmieci... W skrócie chodzi o to żeby takich koncertów nie było. Spotkałem się już z przeróżnymi zarzutami i prawdę mówiąc trochę już przywykłem. Doszły mnie jednak słuchy, że w tej grupie istotny głos miało środowisko lekarskie. Krew się we mnie zagotowała. Po wielu przykrych doświadczeniach nie potrafię nazywać ich inaczej niż konowały. Pewnego dnia przeciąłem sobie palca. Pech chciał, że przeciąłem sobie go tak głęboko, że uszkodziłem jedno ze ścięgien. Pojechałem na ostry dyżur. Zarejestrowałem się prywatnie, bo nie miałem książeczki zdrowia. Pielęgniarce powiedziałem, że to dla mnie ważne, bo jestem gitarzystą i w sumie potrzebny mi ten palec. "Panie doktorze, gitarzysta z paluszkiem chorym" - pokpiwając ze mnie zawołała lekarza. Przyszedł zaczerwieniony, jakby chlał cały poprzedni dzień, ubrany w brudny fartuch. Nie sprawdzając rany i nie pytając mnie o nic, zszył ją i powiedział, że nic mi nie będzie. Kilka tygodni później okazało się, że już nie mogę tego palca całkiem wyprostować, bo został źle zszyty. Inna historia. Znajoma mojej mamy poszła do lekarza, bo ją bardzo bolało biodro. "Czy zrobili jej prześwietlenie?" - od razu zapytałem - "Nie" - mówi moja mama. "Skierowali ją na masaże". Jednak ból narastał, więc ta znajoma jeszcze raz poszła do lekarza. "Czy zrobili jej prześwietlenie?" - pytam. "Nie" - odpowiada mama - "Skierowali na lasery, ale ona sama wzięła i poszła na prześwietlenie prywatnie, a potem ze zdjęciem do innego lekarza. Okazało się, że kobieta ma raka kości." Innego razu poszliśmy z moją malutką córką do pediatry, bo jej się pojawiła wysypka. Pani doktor nie zważyła dziecka, nie zmierzyła, nie rozebrała, nie obejrzała i nie osłuchała. Zapytała, czy mama coś jadła. Stwierdziła, że to uczulenie na ogórek kiszony, który zjadła mama dziecka (bo karmi piersią). Dwa tygodnie później poszliśmy z dzieckiem ponownie i mówimy, że ta wysypka nie znikła. I wtedy dopiero przyglądnęła się dokładniej i zobaczyła, że te kropeczki z bliska wyglądają troszkę inaczej. Skaza białkowa, którą można było wykryć już przy poprzedniej wizycie, jak powiedział drugi lekarz, do którego poszliśmy. Wracając do naszego koncertu. Kolejny raz lekarze wykazali się ignorancją. Tak jak nie robią badań pacjentom, tak nie chciało im się wysłuchać całego tekstu piosenki. Ta piosenka krytykuje postawę niepatriotyczną, a słowa - "pierdolę patriotyzm" wypowiada jeden z bohaterów. Każdy kto wysłucha całego tekstu zrozumie, że autor piosenki nie lubi tej osoby. Słowa - "rodziców już dawno zasypała góra śmieci" - są wyrwane z kontekstu. W piosence chodziło o to, że zamiast kierować swoje dzieci tam gdzie będą się najlepiej spełniać życiowo, większość rodziców kieruje swe pociechy tam gdzie można zarobić najwięcej pieniędzy, np. na medycynę. Ostatecznie cierpią na tym wszyscy, którzy mają kontakt z takimi ludźmi, bo zawód lekarza wymaga odwagi i powołania. Najczęściej jednak mamy do czynienia ze strachem przed odpowiedzialnością i ignorancją.
Copyright © by Wojciech Klessa, Projekt i wykonanie: WK Software, Hosting: www.artysta.art.pl, Domena: www.art.pl